
Własność alfiego tatusia mojej przyjaciółki
Aurora Starling · W trakcie · 218.4k słów
Wstęp
Tym razem wszystko jest inne. Potężny, zimny jak lód Alfa — ojciec jej najlepszej przyjaciółki — zaczyna czuć do niej coś, czego nigdy by się po sobie nie spodziewał.
Z lekkim, pewnym siebie uśmiechem mówi do swojej „najlepszej przyjaciółki”:
— Mały aniołku, chodź, poznaj swoją nową mamusię.
Rozdział 1
Planowanie romantycznego rejsu na trzecią rocznicę ślubu wcale nie wydawało się głupim pomysłem. Do czasu, aż odkryłam, że moja najlepsza przyjaciółka rucha się z moim mężem — i że za dziesięć minut zamierzają wyrzucić mnie za burtę. Wtedy zmieniło się wszystko.
Stałam w korytarzu przed kajutą, zaglądając przez lekko uchylone drzwi. W dużym lustrze toaletki widziałam ich splątane ciała, mówiące prawdę, od której ciarki przeszły mi po plecach.
— Och, Tyler — zamruczała Vivian, jej głos aż ociekał zadowoleniem. — Wiedziałam, że ożeniłeś się z Renee tylko ze względu na mnie. Ona jest po prostu żałosna. Widziałeś, jak na ciebie patrzy? Jak jakiś zakochany szczeniaczek.
Tyler parsknął śmiechem.
— Jakbym mógł chcieć kogokolwiek poza tobą… Powiedz, że nie będę musiał długo tego jeszcze ciągnąć.
Zachichotała. Oboje się przekręcili, a ona wspięła się na niego.
— Już niedługo, jak tylko dorwiemy się do jej fortuny… — jęknęła, odchylając głowę do tyłu.
Zacisnęłam pięści. Lata mojego życia przeleciały mi przed oczami. W głowie miałam tylko jej śmiech, te wszystkie drobne niespójności z mojego małżeństwa, te “drobiazgi”, które zawsze miały jakieś niby-niewinne wytłumaczenie.
Czułam się jak idiotka.
Ale miało się to szybko zmienić.
Zanim zdążyłam pomyśleć, moja ręka już była wplątana w jej włosy. Wrzasnęła, kiedy zerwałam ją z Tylera i cisnęłam na podłogę. Potem rzuciłam się na Tylera, bijąc go na oślep po twarzy. Próbował uskoczyć i spadł z łóżka, podczas gdy Vivian podnosiła się z ziemi.
— Ty… — urwała, kiedy zapaliłam światło. Zastygli oboje, wpatrzeni we mnie.
— Ciekawe, co Dominic o tym wszystkim pomyśli? — spytałam. Dominic był ojcem Vivian, szanowanym do bólu i cholernie potężnym Alfą. Vivian była jego najukochańszą córeczką. Ale ostatnio dotarły do mnie plotki — Dominic wyrzucił ją ze swojej watahy i bardzo ją to dobiło. Właśnie dlatego zaprosiłam ją na ten rejs.
Wtedy Tyler drgnął.
Vivian prychnęła pogardliwie.
— Jakbyś w ogóle miała się jeszcze do niego odezwać.
Coś we mnie zawyło z ostrzeżeniem. Niebezpieczeństwo aż dudniło mi z tyłu głowy. Oczy Tylera błysnęły i zanim zdążyłam zareagować, rzucił się na mnie przez łóżko. Zamachnęłam się, próbując go odepchnąć. Trafiłam go w twarz i w brzuch, ale Tyler miał wyszkolenie, którego ja nie miałam. Wbił mnie w bólącym uściskiem w jakiś dźwigni, jakby zakładał mi nelsona, jego ręce były jak z żelaza. Podniósł mnie, pół niosąc. Dusił mnie. Vivian śmiała się, machając mi palcami na pożegnanie, tak szyderczo, jakby odprowadzała mnie tylko do drzwi, podczas gdy Tyler otwierał drzwi na balkon.
Do środka wdarł się lodowaty wiatr znad morza. Rąbnął mną o reling. Ból eksplodował z tyłu głowy, a potem świat się zachwiał. Zobaczyłam swoje stopy nad głową i jego twarz, oddalającą się ode mnie.
Leciałam. Tyler zniknął, zanim prądy objęły mnie i pociągnęły w dół. Woda wdarła mi się do płuc, paląca, dusząca tortura. Szarpałam się, ale nigdy nie nauczyłam się pływać i szybko odgłosy rozbijających się fal oraz jednostajny warkot silnika jachtu zgasły, zastąpione przez głęboką, lodowatą, ciężką ciemność.
Potem ten ciężar zaczął się unosić, przesuwać. Dziwne uczucie lekkości przejęło kontrolę, jakbym nagle przestała należeć do własnego ciała. Dryfowałam przez powietrze, czas i przestrzeń, kołysząc się jak balonik na wietrze. Nagle zawisłam wysoko nad zatłoczoną salą, gdzie powietrze było gęste od szumu głosów i błysków fleszy. Konferencja prasowa. Ludzie odwracali głowy do gigantycznej projekcji ze zdjęciem mojej twarzy z przyjęcia rocznicowego.
Tyler i Vivian stali na podwyższeniu obok mojego ojca, Philipa. Na ich twarzach malował się wyćwiczony żal, idealnie dobrane miny pod kamery, ale mój ojciec był tylko powściągliwy, zamknięty. Niemal słyszałam jego myśli o stadzie, o pozycji, o reputacji. Jakby to było ważniejsze niż ja. A jakby tego mało, Tyler i Vivian mieli jeszcze czelność zabrać głos.
— To tragiczny wypadek — powiedział Tyler. — Renee… musiała się poślizgnąć. Byliśmy tacy szczęśliwi, świętując naszą rocznicę…
Vivian otarła oczy delikatną koronkową chusteczką.
– Taka była pełna życia – wyszeptała drżącym głosem. – Będzie nam jej strasznie brakować.
Spojrzałam na Dominica. Oczy miał zaczerwienione, opuszczone, a jego żałoba aż wrzeszczała w powietrzu. Powinnam była czuć jakąś pokraczną ulgę, że przynajmniej jedna osoba na tym świecie naprawdę po mnie rozpacza. Zwłaszcza ktoś taki jak Dominic: potężny, bogaty, pewny siebie, zawsze absolutnie panujący nad sobą.
Ale nie czułam. Kiedy Tyler i Vivian wyszli z konferencji prasowej, zostałam porwana za nimi, jakbym była przywiązana niewidzialną linką. Ledwo wsiedli do samochodu z szoferem, już śmiali się i całowali jak szaleni.
– Ile mówiłeś, że to wynosi? – zamruczała Vivian. – Renee zawsze trzymała buzię na kłódkę.
Jestem córką Alfy, a moja matka wniosła do małżeństwa pokaźny posag. Po śmierci wszystko zapisała mnie.
– Dużo – odpowiedział. – Ale nie gadajmy o tym teraz. Bardziej interesuje mnie poświęcenie Pawiego Ustronia.
Rzuciłam się na niego znowu. Moje dłonie znów przeszły przez jego szyję. Gdybym tylko mogła ją wyrwać!
Przyciągnął Vivian do siebie.
– To teraz nasze.
Pisknęła z zachwytu.
– Nigdy tam nie byłam, tylko widziałam zdjęcia. Już nie mogę się doczekać, kiedy zrobię od nowa ogród.
Pawi Ustronie było majątkiem mojej matki. Moim prywatnym azylem, miejscem, gdzie wciąż żyły wszystkie wspomnienia o niej. Oni właśnie tam jechali, ale nie musiałam za nimi podążać. Mrugnęłam – i już stałam przed ciepłą, przytulną chatką, wyobrażając ich sobie w środku, jak na nowo znaczą każdy centymetr mojego dzieciństwa, tak jak splamili moje dorosłe życie.
To było nie do zniesienia.
– Proszę…
Potem wszystko pociemniało.
Otworzyłam gwałtownie oczy. Zaczerpnęłam powietrza z chrapliwym sapnięciem, jakby płuca paliły mnie żywym ogniem, wciągając ciepłe, znajome powietrze. Usiadłam, serce waliło mi jak oszalałe, całe ciało drżało. Czy to był tylko sen? Koszmar?
Nie. To było zbyt wyraźne, zbyt realne. Pamiętałam chłód, ciemność, śmiech. Pamiętałam śmierć.
Ale żyłam.
Rozejrzałam się po pokoju, rozpoznając go jako jedno z pomieszczeń w posiadłości Brightclaw – niewiarygodnie wystawnym domu Dominica, który lata temu zaproponował jako miejsce mojego ślubu. Każdy detal krzyczał o jego bezwysiłkowej elegancji i majątku. Ale to nie był pokój, w którym zwykle spałam, chociaż jednocześnie wydawał mi się dziwnie znajomy.
– Nie! – zapiszczała Vivian. – Nie może go przyprowadzić! Nie na ślub Renee!
Te słowa zabrzmiały złowieszczo znajomo. Przewróciłam się na bok, sięgnęłam po telefon i zamarłam, widząc datę.
Trzy lata przed nocą na jachcie.
Nie. Trzy lata i jeden dzień.
To był dzień przed moim ślubem.
Czy to się działo naprawdę? Spojrzałam w lustro, szukając jakiegoś znaku, że to nie był sen, że mój umysł nie zmyśla sobie tego wszystkiego. Moje odbicie patrzyło na mnie. Poza tym, że byłam o trzy lata młodsza, nie było nic szczególnego do zobaczenia.
Aż wtedy to zauważyłam. Delikatny, migotliwy znak. Półksiężyc, wciśnięty tuż nad moim sercem. Zaszlochałam cicho z wrażenia, palcami wodząc po subtelnym łuku. Bogini Księżyca usłyszała moją prośbę, dała mi drugą szansę.
To nie był sen.
To był dar. Broń. Szansa, by napisać swoje przeznaczenie od nowa.
Przez moje ciało przetoczyła się fala adrenaliny.
Nie mogłam zmarnować ani chwili. Pierwsze, co musiałam zrobić, to zatrzymać ślub. Wybiegłam z pokoju, boso, moje stopy bezszelestnie sunęły po miękkim dywanie.
Zakręciłam gwałtownie za róg, o mało nie potykając się o własne nogi – i wpadłam na kogoś szerokiego, twardego, ciepłego. Silne ramiona owinęły się wokół mnie, ustabilizowały mnie i przyciągnęły do szerokiej, ciężko umięśnionej piersi. Znajomy, ciężki, kuszący zapach uderzył mnie w nos, gdy dotarło do mnie, że twarz mam wtuloną w nagą skórę. Oddech uwiązł mi w gardle i spojrzałam w górę.
To był Dominic, ubrany jedynie w częściowo rozchylony szlafrok.
Ostatnie Rozdziały
#150 Rozdział 150
Ostatnia Aktualizacja: 4/9/2026#149 Rozdział 149
Ostatnia Aktualizacja: 4/9/2026#148 Rozdział 148
Ostatnia Aktualizacja: 4/9/2026#147 Rozdział 147
Ostatnia Aktualizacja: 4/9/2026#146 Rozdział 146
Ostatnia Aktualizacja: 4/9/2026#145 Rozdział 145
Ostatnia Aktualizacja: 4/9/2026#144 Rozdział 144
Ostatnia Aktualizacja: 4/9/2026#143 Rozdział 143
Ostatnia Aktualizacja: 4/9/2026#142 Rozdział 142
Ostatnia Aktualizacja: 4/9/2026#141 Rozdział 141
Ostatnia Aktualizacja: 4/9/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












