108: Jest zbyt zajęty.

Perspektywa Milly

Chodziłam znowu tam i z powrotem po głównym holu, a obcasy twardo stukały o kamienną posadzkę, zdradzając, jak wściekła i poirytowana byłam, choć nie chciałam, żeby ktokolwiek zobaczył, jak bardzo ta sytuacja weszła mi pod skórę.

Nagle stanęłam i zaklęłam pod nosem, bo dotarł...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie