
Własność Bestii
K. K. Winter · Zakończone · 463.5k słów
Wstęp
Życie wydawało się snem, aż pewnego dnia zamieniło się w koszmar. Tego dnia Aife dowiedziała się, że okrutna bestia, którą starsi opowiadali, by straszyć dzieci, nie była tylko wytworem czyjejś wyobraźni.
Wyszedł z cienia, by udowodnić, że jest prawdziwy: stado zostało zaatakowane, wojownicy padali u jej stóp, a ona została zmuszona do podjęcia decyzji, która zburzy jej rzeczywistość. „Ją. Dajcie mi ją, a oszczędzę resztę. Oddajcie ją dobrowolnie, albo wezmę ją po tym, jak wymorduję tych, którzy wam zostali.”
Aby ich ocalić, Aife zgodziła się odejść z mężczyzną, który wymordował jej stado. Nie wiedziała, że od momentu, gdy przerzucił ją przez ramię, jej życie będzie zależało od jego łaski. W ciągu kilku godzin Aife straciła tytuł przyszłej Alfy i stała się własnością bestii.
Rozdział 1
Aife
Kiedy obudziłam się dzisiaj z dziwnym uczuciem w żołądku, nie przywiązywałam do tego większej wagi. Nawet gdy to uczucie nasiliło się i przerodziło w przeczucie grozy, wiszące nade mną jak ciemny, niebezpieczny cień, nadal je zignorowałam.
Powinnam była zwrócić na to uwagę. Powinnam była ostrzec tatę, że coś jest nie tak.
Ale tego nie zrobiłam. Pozwoliłam, by to "coś nie tak" się wydarzyło. I to nie było tylko głupie przeczucie. To był początek nieuniknionej zagłady naszej watahy.
Gdy krzyki i warczenia powoli ucichły, zamieniając się w ciężką, śmiertelną ciszę, wymknęłam się z domu watahy i pobiegłam na tyły. Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że ignorowanie przeczucia przyniesie konsekwencje tak okrutne jak masakra, której byłam świadkiem.
Ciała, wszędzie widziałam tylko ciała, porozrzucane jak zepsute zabawki. Kiedyś piękna, bujna zielona trawa zamieniła się w brzydki obraz ciemnej czerwieni.
Moje ręce drżały, a żółć podchodziła mi do gardła, gdy stawiałam pierwsze kroki w epicentrum masakry. Gdzieś, poza moim zasięgiem wzroku, rozpoczęła się kolejna walka, przypominając mi, że nie mam czasu.
Każdy krok był cięższy od poprzedniego, ale zmuszałam się, by iść naprzód. Jeśli byli jacyś ocalałi, potrzebowali natychmiastowej pomocy medycznej.
Nawet z jasnym celem w głowie, nie mogłam ignorować ciał leżących w kałużach własnej krwi, teraz mieszającej się z krwią ich rodzin i przyjaciół.
Ocalali. Musieli tu być ocalali. Nikt nie atakował watah w ten sposób, nikt nie posuwał się do wymazania wieków ciągłych linii krwi tylko dlatego, że miał taką moc.
Gdy w końcu się zatrzymałam, nie mogłam powstrzymać łez, gdy dotarła do mnie rzeczywistość. Nie oszczędzili nikogo, każda osoba, każdy kiedyś zręczny wojownik został rozszarpany na kawałki i pozostawiony na pastwę losu.
Najgorsze było to, że podczas gdy ja mogłam tylko stać i patrzeć na skutki brutalnego ataku, więcej naszych wojowników było masakrowanych.
Chciałam pomóc, zrobić cokolwiek, ale jak miałam to zrobić, skoro moje ciało odmawiało posłuszeństwa, nawet gdy zmuszałam je całą swoją wolą?
"Aife! Aife, co ty tam robisz?" usłyszałam krzyk taty, ale nawet jego głos, pełen desperacji i strachu, nie pomógł mi się ruszyć.
Moje oczy były przyklejone do ciał, do rozlewu krwi, oczy wciąż szeroko otwarte, a na twarzach poległych malował się czysty horror.
"Wracaj do domu! Teraz!" krzyknął na całe gardło, w samą porę, gdy z lasu dobiegło wstrząsające ziemią warczenie.
Wielokrotnie słyszałam, jak ludzie opisywali uczucie tak przerażające, że jedynymi słowami, które mogli znaleźć, były "mrożące krew w żyłach", uczucie, którego nigdy nie myślałam, że doświadczę.
Ale doświadczyłam.
Warczenie miało w sobie tyle mocy, że wszyscy zamarli, nawet wrogowie, którzy jeszcze chwilę temu rozrywali i przecinali gardła, zatrzymali się.
Z trudem przełykając gulę, która utworzyła się w moim gardle, zacisnęłam pięści i powoli obróciłam się na pięcie, by spojrzeć na las. Może niczego nie zobaczę, może to była próba odwołania wrogich wojowników, ale w głębi duszy wiedziałam, że to nie może być prawda.
I nie było.
Z lasu wyłonił się całkowicie nagi, masywny, brudny mężczyzna. Nawet z tej odległości widziałam, że był imponujący - górował nad kilkoma, którzy szli za nim, jego ciało było bardziej umięśnione niż ciała jego towarzyszy. Musiał być przywódcą tych potwornych napastników.
Oczy bezwzględnego nieznajomego były utkwione we mnie, gdy zaczął iść w kierunku domu watahy, nie odwracając wzroku ani na sekundę, podczas gdy moje oczy desperacko szukały mojego ojca.
Gdy go zauważyłam, przytrzymywanego przez dwóch mężczyzn, chciałam pobiec mu na pomoc, ale próba została przerwana zanim się zaczęła jednym, ostrym słowem.
"Nie!" warknął nieznajomy.
Gdy mój wzrok wrócił do niego, natychmiast znalazłam siłę, by się cofnąć. Wyglądał na mordercę. Sposób, w jaki zbliżał się do mnie jak prawdziwy drapieżnik, niemal zatrzymał moje serce.
Był ode mnie nie dalej niż kilka kroków, gdy poślizgnęłam się na krwi i upadłam do tyłu, lądując na stosie ciał.
Gdy się zbliżył, zauważyłam, że miał oczy tak czarne i puste, że wiedziałam, iż to były oczy zabójcy. Oczy, które widziały tyle cierpienia, bólu i strachu, a mimo to nigdy nie oszczędziły żadnej duszy na swojej drodze. Sam jego wzrok wywoływał dreszcze na moich plecach.
A jednak, mimo że wszyscy widzieli, jak walczę, by się odczołgać, on nadal się zbliżał.
"Stój!" warknął.
Zrobiłam to. Nie mogłam w to uwierzyć, ale posłuchałam jego rozkazu i całkowicie zamarłam. Nie poruszyłam nawet ręką, która teraz zakrywała twarz jednego z poległych wojowników.
Moje serce biło tak szybko, że czułam, jakby próbowało wyrwać się z mojego ciała i uciec jak najdalej.
"Zostaw ją! Zostaw moją córkę! Ty potworze, trzymaj się z dala od mojej córki!" usłyszałam krzyk mojego ojca.
Byłam pewna, że gdybym odważyła się spojrzeć w jego stronę, zobaczyłabym, jak szarpie się z mężczyznami, którzy go trzymali, ale nie mogłam oderwać wzroku od drapieżnika przede mną.
"Cisza!" Kolejny przerażający warkot opuścił nieznajomego, gdy zatrzymał się tuż przede mną.
Im dłużej na mnie patrzył, tym mniejsza się czułam. Wyglądało na to, że to zauważył, bo wkrótce kącik jego ust drgnął, jakby próbował powstrzymać uśmiech. Ja, z kolei, nie mogłam sobie wyobrazić, że taki potwór jak on jest zdolny do uśmiechu. Zdolny do emocji...
Wciąż słyszałam głos taty w tle, aż słowa zamieniły się w stłumiony bełkot. Brzmiało to, jakby ktoś przyłożył mu rękę do ust, by go uciszyć.
"Jeszcze jedno słowo, a mogę ulec pokusie zrobienia niewyobrażalnych rzeczy twojej córce, na twoich oczach," ogłosił brutal, gdy jego wzrok w końcu oderwał się ode mnie i skupił na moim tacie.
Nie byłam pewna, co było gorsze, ale przez ułamek sekundy wolności, egoistycznie się nią cieszyłam.
"Zdejmij rękę, Soren. Stary człowiek będzie musiał zmarnować oddech na to," powiedział ponownie, powoli odwracając głowę i ponownie przygważdżając mnie wzrokiem.
Moja dolna warga zadrżała, więc szybko przygryzłam ją, by ukryć, jak bardzo się bałam. Najprawdopodobniej mógł wyczuć mój strach z daleka, ale byłam zbyt uparta, by otwarcie go pokazać.
"Czego od nas chcesz? Co zrobiliśmy, żeby na to zasłużyć? Dlaczego mordujesz naszych ludzi?" Słowa taty rozbrzmiały, ale trafiły na głuche uszy.
Nieznajomy wskazał na mnie palcem i warknął. "Ją. Dajcie mi ją, a pozwolę żyć pozostałym. Oddajcie ją dobrowolnie, albo wezmę ją po tym, jak skończę masakrować resztę członków waszej watahy."
Ostatnie Rozdziały
#418 120: Wyglądasz jak ona.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#417 119: To wydaje się surrealistyczne.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#416 118: Bez wściekłości.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#415 117: Śmiałość.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#414 116: Moje biuro, teraz.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#413 115: Uciekaj, idioto.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#412 114: Gdzie są wszyscy?
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#411 113: Boli.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#410 112: Jestem tutaj.
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026#409 111: Jak źle to jest?
Ostatnia Aktualizacja: 5/7/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












