64: Uspokój się? Nigdy!

Punkt widzenia: Khan

Wciąż ryczałem, kiedy ostatni wyrzutek uciekł jak przestraszony królik. Walka skończyła się szybciej, niż bym chciał, ale krew nadal gotowała mi się w żyłach.

— Biegnijcie szybciej, tchórze! — wydarłem się za nimi, potrząsając pięścią. — I powiedzcie swojemu kumplowi, Bastiano...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie