67: Północ.

Punkt widzenia: Willow

Minął cały tydzień od ostatniego ataku i jakoś tak zamek znów wydawał się prawie normalny.

Dziś był wielki dzień – moje dwudzieste czwarte urodziny, ten sam dzień, o którym wszyscy powtarzali, że zmieni wszystko, choć wcale nie czułam, żeby różnił się od innych.

Mama krząta...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie