127: Dodatkowe palce u nóg.

Perspektywa Willow

Szłam korytarzem w stronę swojej sypialni, niemal odliczając kroki, które zostały mi do tego, by się schować i wreszcie trochę odpocząć, kiedy dopadła mnie służąca.

— Panno Willow, król kazał mi zaprowadzić panią do salonu. Czekają na panią.

Nawet nie wyjaśniła, kim są ci „oni”...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie