Rozdział 112 Zauważono - Ben POV

Opieram się mocniej o fotel, dłonie zaciskam na kierownicy tak, że aż bieleją knykcie.

Nic nie idzie zgodnie z planem. Ten pieprzony Robert zniknął mi sprzed nosa, tępy kretyn. Nie mam władzy poza tym stanem i to jest tak, jakby po prostu rozpłynął się w powietrzu.

Ludzie się nie sypią, a ja tego ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie