Rozdział 157 Cienie

Wychodzę spod prysznica, uśmiechając się na myśl o Simonie i T.J.-u, którzy poszli na spacer. T.J. jest taki cymbał, że aż ręce opadają — może dlatego nigdy z nikim nie chodził, bo nie wie, kiedy w ogóle ruszyć do podrywu.

Nie żebym ja była jakaś mądrzejsza. Też za nikim nie ganiałam. Może powinien...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie