Rozdział 187 Niemile widziany - Caroline POV

Stoję na skraju cmentarza i z daleka patrzę, jak rodzina Jeffreya opłakuje jego śmierć. Co za marnotrawstwo dobrej krwi. Gdyby wszystko się nie posypało, może on i Ben dalej mogliby być razem — a jednocześnie, po bożemu, żonaci z kobietami i z dziećmi. W tej sytuacji to byłby scenariusz idealny. I t...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie