Rozdział 226: Powrót rannych, brak żony i dziecka

Punkt widzenia Aleksandra

Leżałem, wpatrując się w sterylny sufit szpitala, śledząc sieć drobnych pęknięć jakby były mapą wyjścia z tego koszmaru. Cokolwiek, byleby zagłuszyć nieustający wykład mojej matki – ciągnęła go już solidne czterdzieści pięć minut odkąd wpadła jak kobieta na misji.

"Napraw...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie