Rozdział 262 — Gość, którego nikt się nie spodziewał

„O mój Boże…”

Słowa wymknęły się z ust Camili Lane drżącym szeptem, na pół śmiechem, na pół westchnieniem. Jej oczy rozszerzyły się tak gwałtownie, że aż zalśniły łzami, zanim w ogóle zdążyła ogarnąć, na co patrzy.

– Ty… ty naprawdę tu jesteś?

– No pewnie, że jestem.

Głęboki, znajomy głos niósł ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie