ROZDZIAŁ 104 Srebrne dzwonki

Maggie

Las nie spał, gdy wzeszła Krwawa Pełnia.

Oddychał.

Patrzył.

Słuchał.

Każda gałąź pochylała się do środka, ciężka od karmazynowego światła, jakby drzewa same kłaniały się czemuś starożytnemu i strasznemu. Śnieg przesypywał się z igieł jak sproszkowane kości, rozpuszczając się w powietrz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie