ROZDZIAŁ 98 Kabina Sybil

Maggie

Agnes próbowała wstać, ale jej ciało upadło na podłogę z głuchym, mokrym hukiem.

Nic w tym nie było eleganckiego—wilki nigdy nie upadają ładnie, gdy srebro przeżera im nerwy. Zadrżała raz, krzywy skurcz instynktu i umierających mięśni, potem osunęła się na bok jak jeleń, który padł w poło...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie