Rozdział 100

POV Aviy**

Śpiew ptaków.

Miękki. Odległy.

Mrugnąłem.

Światło słoneczne filtrowane przez przezroczyste zasłony. Ciepły. Złoty.

Już nie było mnie w samochodzie.

Szybko usiadłem. Zbyt szybko. Głowa mi się obróciła.

Gdzie—

To nie było centrum rehabilitacji. To nie była okropna sypialnia w Si...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie