Rozdział Sto trzydzieści

Sutton obudziła się na dźwięk delikatnego wibracji telefonu na stoliku nocnym. "Ojej," mruknęła, przyciskając dłoń do miejsca, gdzie kopnęło ją dziecko. "Weź to spokojnie, dobrze? Żebra mamy to nie worki treningowe."

Zmrużyła oczy, patrząc na ekran telefonu. 6:30 rano. Wiadomość od Luki.

Luca: Dzień...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie