Rozdział Sto sześćdziesiąt pięć

Nowi przybywający lub powracający ludzie nie przyszli ich zobaczyć. Keira odwróciła się do Aleksieja, zdając sobie sprawę, że nie mają swoich telefonów. Porywacze musieli je zabrać. Głupota, gdyby tego nie zrobili.

"Jak myślisz, która godzina?" zapytała.

Aleksiej spojrzał przez okno, gdzie niebo zac...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie