Rozdział Sto sześćdziesiąt sześć

Agent Rogers stał w holu Romana i Blair, jego obecność była niechciana mimo przebrania dostawcy kwiatów.

"Skąd wiedziałeś?" zapytał Roman, jego głos był napięty od podejrzeń.

"Kiedy zagraniczna rodzina królewska zostaje porwana na terenie USA, Biuro zwraca na to uwagę," odpowiedział Rogers, wchodząc...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie