Rozdział Sto sześćdziesiąt siedem

Mężczyźni wrócili szybciej, niż Keira się spodziewała. Drzwi otworzyły się z metalicznym skrzypieniem, gdy trzech mężczyzn weszło do pomieszczenia. Dwóch uzbrojonych strażników ustawiło się przy wejściu, podczas gdy trzeci podszedł do nich z gazetą i telefonem w ręku. Pieprzone tchórze.

"Czas na zb...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie