Rozdział Sto siedemdziesiąt siedem

"Skąd wiedzieli, że tu jesteś?" Głos Keiry był zdławiony, jej ręce mocniej zaciskały się na klapach szlafroka. To był cholerny koszmar.

Szczęka Aleksieja zacisnęła się, gdy zerknął przez wizjer. "Nie wiedzieli. Wyglądają na zszokowanych, że mnie widzą. Fakty, że zostaliśmy porwani, musiały się rozni...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie