Rozdział Sto osiemdziesiąt jeden

Podniósł głowę, oczy ciemne od determinacji. "Sprawdźmy to."

Zanim zdążyła zaprotestować, schwycił jej nadgarstki jedną ręką, unosząc je nad jej głowę. Jedwabny krawat chłodno przesunął się po jej rozgrzanej skórze, gdy owijał go wokół jej nadgarstków, przywiązując je do wezgłowia łóżka z wprawną pr...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie