Rozdział Sto osiemdziesiąt dwa

Keira przeciągnęła się leniwie, czując ból w każdym mięśniu po ich ostatnich harcach. "Myślę, że poradzę sobie z ubieraniem się bez twojej pomocy, Wasza Wysokość." Usiadła powoli, a prześcieradło opadło wokół jej talii. "Chociaż po takim występie, nie obiecuję, że będę chodzić prosto."

Oczy Aleksiej...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie