Rozdział Sto dziewięćdziesiąt pięć

Gdy Keira się obudziła, nie otworzyła od razu oczu. Zarejestrowała ciepło, które ją otaczało. Alexei nadal był przy niej.

Cieszyła się ze spokojnego unoszenia i opadania klatki piersiowej pod jej policzkiem, z rytmu, który dodawał jej otuchy. Uwielbiała jego zapach…

Jej oczy otworzyły się, dostosowu...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie