Rozdział dwieście dwadzieścia dwa

Grupa wybuchła cichym śmiechem, a Amelia poczuła, jak jej policzki się rozgrzewają.

"Tak, cicho," zgodził się arcybiskup. "Chociaż nie musimy ćwiczyć tej części."

"Szkoda," droczył się Aleksiej, za co zarobił łokciem od swojej partnerki.

Gdy próba dobiegła końca, przenieśli się do małego pokoju przy...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie