Rozdział dwudziesty siódmy

Przyjechały na czas... no, prawie. Miały tylko chwilę, żeby zamknąć samochód i wejść do kościoła. Siostry Warner nie zawracały sobie głowy szukaniem ciotki i wujka, tylko zajęły ostatnią ławkę w kościele. Kilka osób odwróciło się, żeby na nie spojrzeć, a ksiądz Johnson miał na twarzy grymas, a jego ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie