Rozdział dwudziesty dziewiąty

Głowy odwróciły się w stronę wejścia, gdy ciężkie kroki rozległy się w korytarzu. Napięcie w pokoju zgęstniało. Puls Blair dudnił jej w uszach.

Roman.

Wypełnił drzwi, szeroki w ramionach i wściekły, jego ciemne oczy omiatały pokój, szukając celu. Jego szczęka była tak zaciśnięta, że wyglądało na to,...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie