Rozdział czterdziesty drugi

Tego dnia później, Roman siedział w swoim gabinecie, stukając palcami o biurko w równomiernym rytmie. Ciężar wszystkiego, co właśnie odkrył, ciążył mu na piersi, ale jeszcze nie skończył. Ani trochę.

Jeśli rodzice Blair zostali wrobieni... jeśli ich śmierć była czymś więcej niż tylko tragicznym wypa...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie