Rozdział piąty

Jej serce waliło w piersi. Sam jego pocałunek wystarczył, by zdała sobie sprawę, że coś było nie tak w jej związku. Dan był problemem przez cały czas. Nawet nie kochała Romana. Uważała go za zbyt aroganckiego. Ale to, co czuła od jednego jego pocałunku, było więcej niż czuła podczas intensywnych pieszczot, kiedy Dan jej dotykał. Blair odsunęła się, by spojrzeć na niego.

Jej szef uniósł brew. Jego wyraz twarzy... Blair próbowała znaleźć odpowiednie słowo. „Blair, wszystko w porządku?” Jego głos był spokojny, ale w jego oczach było coś jeszcze… coś, co sprawiło, że jej żołądek skręcił się. Czy to było rozbawienie? Pożądanie? Nie była pewna, ale nie obchodziło jej to. Nie teraz. Jej umysł wirował od własnych emocji. Czuła ciepło między nogami i jak bardzo była mokra od jednego pocałunku.

Blair nie była pewna, czy powinna się wstydzić. Była z Danem i tylko z Danem. Teraz robiło się jej gorąco i namiętnie z jej szefem.

Pochyliła się bliżej. Wciąż trzymała jego krawat, jej uchwyt na nim się zacieśniał. „Ja… ja… muszę wiedzieć,” wyszeptała, jej głos lekko drżał. „Czy… czy to jest normalne.”

Jego usta wygięły się w półuśmiech, a on przechylił głowę, studiując ją swoimi przenikliwymi szarymi oczami. „Normalne dla czego?” zapytał miękko, jego ton był niemal drwiący. Wyciągnął rękę, by przejechać palcami po jej twarzy. Jego oczy śledziły ich ruch.

Blair przygryzła wargę, jej umysł pracował na pełnych obrotach. Jak mogła to wyjaśnić? Nie mogła po prostu wyrzucić z siebie, że widziała swojego narzeczonego pieprzącego się z kimś innym… że teraz nie czuje ani zazdrości, ani wielkiego złamanego serca. Była wściekła, zła i zszokowana, że nie zauważyła romansu. Nie, nie mogła tego powiedzieć, ale nie chciała też wyjść na… co? Coś, co nie sprawi, że będzie wyglądać na kompletną idiotkę albo płytką osobę. Musiała zobaczyć, czy coś z nią jest nie tak. Musiała poczuć się pożądana.

„Ja… nie wiem, jak to opisać,” przyznała, jej głos ledwo słyszalny. „Ale musisz mi to pokazać.”

Wyraz w jego oczach był tak gorący, że czuła, jak ich ciepło ją parzy, a on wyciągnął rękę, delikatnie odrywając jej palce od swojego krawata. Ale zamiast się odsunąć, objął jej dłonie swoimi, trzymając je mocno.

„Pokazać co, Blair?” zapytał, jego głos był niski i gładki jak jedwab. Sprawił, że na jej ramionach pojawiły się gęsia skórka.

Przełknęła ciężko, jej oddech ugrzązł w gardle. Każdy nerw w jej ciele płonął, jej puls przyspieszał, gdy wpatrywała się w jego oczy. „Wszystko,” powiedziała w końcu, jej głos był stanowczy mimo drżenia rąk. „Muszę wiedzieć, czy jestem normalna. Czy… czy czuję to, co powinnam.”

On studiował ją przez dłuższą chwilę, jego kciuk delikatnie przesuwał się po grzbiecie jej dłoni.

„Blair, nie jestem pewien, czy to dobry pomysł. Piłaś. Jutro mogłabyś tego żałować, a przy ilości, jaką wypiłaś, mogłoby się wydawać, że cię wykorzystałem.”

Blair chciała wiedzieć, a Roman był doświadczonym kochankiem. Wstała z kanapy i podeszła do jego biurka, serce waliło jej w piersi, co odbijało się echem w jej wnętrzu. Podniosła jego złote pióro i notes na biurku. Szybko napisała oświadczenie, po czym podpisała się, a następnie wróciła do niego, stając przed nim między jego nogami. Spojrzała na niego, podając mu notes.

W milczeniu wziął notes od niej, nie odrywając oczu od jej twarzy. Odwrócił notes. Patrzył na nią z intensywnym spojrzeniem, zanim spuścił wzrok. Przeczytał na głos to, co napisała. „Ja, Blair Warner, w pełni świadoma, daję Romanowi Kingstonowi zgodę na to, by mnie pieprzył, Blair Warner, w każdy sposób, jaki sobie wybierze. Podpisano Blair Warner. Przynajmniej wiesz, jaki jest dzisiaj dzień.”

Roman rzucił notes obok siebie na kanapę, a potem ponownie podniósł oczy na jej twarz. „W każdy sposób, jaki wybiorę, Blair. Możesz grać bardzo niebezpieczną grę.” Roman usiadł wygodnie na kanapie, kładąc ręce na kolanach. Zobaczyła, jak jego palce zaciskają się i bieleją, jakby powstrzymywał się od sięgnięcia po nią. Widok jego i pogłębienie tonu jego głosu tylko zwiększyły jej potrzebę. Przeszywając ją dreszczem. Blair ścisnęła uda. Czuła, że ma ochotę jęknąć.

„Jesteś pewna, Blair?” zapytał miękkim, ale poważnym głosem. „Kiedy zaczniemy, nie będzie odwrotu.”

Zawahała się przez chwilę, jej umysł wirujący od wątpliwości. Co ona robiła? To było szaleństwo. Miała rzucić się na swojego szefa, człowieka, który zawsze był profesjonalny, zawsze trzymał dystans. A jednak... coś sprawiało, że czuła się inaczej... nawet w tym szaleństwie.

„Jestem pewna,” powiedziała w końcu, jej głos był stabilny mimo drżenia w piersi.

Skinął głową, jego wyraz twarzy pociemniał, zanim uniósł rękę, by ją dotknąć. „Uklęknij przede mną,” nie dając jej czasu na pytania, skierował ją na podłogę.

Pochylił się do przodu, kładąc ręce za jej głową, i usunął szpilki oraz gumkę z jej włosów. Przejechał palcami przez długie blond włosy, które sięgały jej pośladków. „Cholera, wiedziałem, że masz długie włosy, ale to jest jak mokry sen.” Blair nigdy nie nosiła rozpuszczonych włosów w pracy. Bawił się jej włosami przez chwilę dłużej, rozkładając je na jej ramionach. „Zdejmij marynarkę.”

Blair przygryzła wargę. Miała na sobie tylko koszulkę na ramiączkach pod marynarką, z wbudowanym stanikiem, więc nie nosiła biustonosza.

„Blair, jakkolwiek zdecyduję, pamiętaj? Zrób to.” W jego głosie było warczenie, które działało na jej wnętrzności.

Blair rozpięła dwa guziki swojej lekkiej marynarki, ściągając ją z ramion i zrzucając na ziemię, nie dbając o to.

Wciągnął powietrze, gdy zobaczył, że jej sutki są twarde i wciskają się w cienką tkaninę koszulki. Podnosząc rękę z kolana, pocierał palcem jeden z napiętych sutków. „Śliczne. Czy zazwyczaj przychodzisz do biura bez stanika?”

Blair pokręciła głową. Mówiąc drżącym, szeptanym głosem. „Nie, tylko kiedy latamy.” Bo chciała czuć się komfortowo. I upewniała się, że nie było widać, że nie ma stanika. Blair jęknęła, gdy Roman użył kciuka i uszczypnął jej sutek. Zmusiło ją to do zamknięcia oczu.

„Powiedz mi, co czujesz,” polecił, jego głos był niski i rozkazujący. „Bądź szczera.”

Blair otworzyła oczy, spotykając jego spojrzenie. Dan nigdy nie był rozmowny w łóżku, a ona nawet o tym nie myślała. Ale Dan mówił brudne rzeczy Laurze. Może to dodawało warstwę ekscytacji, której jej brakowało.

„To... to gorące,” przyznała, jej głos ledwie słyszalny. „I mrowiące. Jakby całe moje ciało było żywe... prawie w ogniu, a moja skóra była zbyt napięta.”

Uśmiechnął się lekko, kciukiem delikatnie przesuwając po jej piersi. „Dobrze,” powiedział po prostu. „To dobrze, Blair. Teraz powiedz mi, że zrobisz wszystko, co ci powiem.”

Mrugnęła, jej umysł na chwilę się wyłączył. Czy tego chciała? Wiedziała tylko, że potrzebowała od niego więcej niż tylko dotyku na piersi.

„Ja... tak,” powiedziała, jej głos drżał. Nie była całkowicie pewna, na co się zgadzała.

Skinął głową. Bez słowa pochylił się, delikatnie całując jej usta. Na początku był to miękki pocałunek, ledwie muśnięcie skóry o skórę, ale szybko się pogłębił, jego język wsunął się między jej wargi, by eksplorować jej usta.

Ręce Blair powędrowały do jego ramion, mocno go chwytając, gdy poddawała się pocałunkowi. Jego smak był odurzający, coś ciepłego i męskiego, co sprawiało, że robiło jej się gorąco. Gdyby nie klęczała na podłodze, znalazłaby się tam. Jęknęła cicho, jej ciało topniało przeciw jego, gdy pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny, coraz bardziej wymagający.

„Piękna,” mruknął przeciw jej wargom, jego ręce obejmowały jej piersi, delikatnie je ugniatając przez koszulkę.

Blair westchnęła, jej głowa odchyliła się do tyłu, gdy fala przyjemności przeszła przez jej ciało. Jego dotyk był wyśmienity, każdy ruch jego kciuków po jej sutkach wysyłał fale gorąca przez jej ciało.

„Więcej,” błagała, jej głos był surowy od potrzeby. „Proszę.”

Odsunął się. Blair obróciła głowę, by spotkać jego spojrzenie.

Roman osunął się na oparcie kanapy, zsunął się kilka cali, rozkładając szerzej nogi, jeszcze bardziej ją otaczając. Przez chwilę ją obserwował, zanim powiedział. „Teraz bądź grzeczną dziewczynką i rozepnij moje spodnie.”

Poprzedni Rozdział
Następny Rozdział