Rozdział pięćdziesiąty dziewiąty

Szampan był bez bąbelków.

Nie dosłownie. Bąbelki wciąż wesoło muskały kryształowy kieliszek, który trzymała w dłoni, ale smak na języku był kwaśny. Płaski. Nieważne jak drogie było to wino, nie mogło przykryć goryczy zalegającej w jej gardle. Pasowało to do całej tej imprezy, która na zewnątrz bły...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie