Rozdział sześćdziesiąty czwarty

Roman traktował swoją obietnicę, że zajmie się wszystkim osobiście, bardzo poważnie.

We wtorkowe popołudnie Blair znalazła się zwinięta w dużym skórzanym fotelu w jego domowym biurze, obserwując, jak kłóci się z kwiaciarzem, jakby to było wrogie przejęcie firmy.

"Ile razy, do cholery?" Roman warknął...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie