Rozdział 1

„To bardzo ważny dzień dla twojej siostry. Najmniej, co możesz zrobić, to być z niej zadowolona. Uśmiechnij się, nawet jeśli musisz udawać. Ale proszę, kochanie, przestań się tak marszczyć.”

  Krew buzowała w moich żyłach, gdy usłyszałam irytujący głos Betty Adams tuż obok mnie, gdy wchodziłyśmy do kaplicy. Można by pomyśleć, że matka powinna wspierać swoje córki bardziej niż cokolwiek innego, ale chyba kiedy jesteś jej najmniej ulubionym dzieckiem, to się nie zdarza. Dlatego dzisiaj, dwudziestego pierwszego marca, prowadzę moją młodszą siostrę do ołtarza, aby spotkała swojego przyszłego męża, którego cztery tygodnie temu uważałam za miłość mojego życia.

  Moja historia jest krótka. Poznałam Owena Pierce’a na pierwszym roku studiów medycznych i myślałam, że mamy coś wyjątkowego. Okazało się, że nie było w nas nic magicznego, a on tylko użył mnie, aby zbliżyć się do mojej młodszej siostry. Byłam głupcem w mojej krótkiej historii, a cztery tygodnie temu, gdy w końcu mi powiedzieli prawdę, poczułam się słaba i bezradna. Na domiar złego, tydzień później ogłosili swoje zaręczyny, sugerując, że są bardzo chętni do ślubu.

  Owens i ja chodziliśmy przez trzy lata i ani razu w ciągu tych trzech lat nie mówił o małżeństwie, ale chyba kiedy spotykasz „tę jedyną”, wiesz. Ja przez cały czas byłam tą złą.

  Tatiana, moja dwudziestoletnia siostra, z którą od momentu odkrycia jej romansu z Owenem mam napięte relacje, uczyniła mnie swoją druhną i główną koordynatorką na jej wielkim ślubie.

  Ostatnią rzeczą, jakiej chciałam, było być gdziekolwiek w pobliżu obojga z nich. Potrzebowałam dużo dystansu, aby poradzić sobie z rozczarowaniem i zdradą ze strony mojego byłego chłopaka i siostry. Postanowiłam być dojrzała i życzyć im dobrze, ale chciałam to zrobić z daleka.

  Nałożyli na mnie ciężar bycia druhną, mimo moich najlepszych prób odmowy. Według słów Tatiany, zrobienie tego miało być dowodem, że naprawdę się z tym pogodziłam. Musiałam zgodzić się być jej druhną, gdy moja matka wkroczyła i przygotowania do ślubu rozpoczęły się trzy tygodnie temu.

  Moja matka nie widziała nic złego w całej sytuacji. Zadzwoniła na wideo, aby przekazać mi nowinę o „chłopaku” Tatiany, mimo że wiedziała, że był moim chłopakiem przez trzy lata i widziała nasze wspólne zdjęcia. Jej reakcja, gdy zobaczyła moje spuchnięte oczy po rozstaniu, nie mogła mnie zdziwić. W jej słowach, przynajmniej jedna z nas była szczęśliwa.

Nie, Adamsowie mnie nie adoptowali, a Betty nie była moją złą macochą. Byłam jej córką, a po śmierci ojca stałam się jej najmniej ulubioną spośród nas trojga. Moi rodzice mieli nas trójkę: Lionela, który był najstarszy, Tatianę, która była najmłodsza, a potem byłam ja. Lionel byłby ulubieńcem naszej matki, gdyby nie był narkomanem. Więc matka przeniosła swoją miłość na najmłodsze dziecko, Tatianę, pomijając swoje drugie.

Spotkanie Owensa trzy lata temu było jak powiew świeżego powietrza. Był miły i przystojny z rudobrązowymi włosami i niebieskimi oczami, które sprawiały, że uśmiechałam się za każdym razem, gdy na mnie patrzył. Traktował mnie dużo lepiej niż wszyscy w mojej rodzinie, z wyjątkiem Lionela. Łatwo było się w nim zakochać, kiedy zawsze mówił to, co chciałam usłyszeć i robił rzeczy, które sprawiały, że czułam się zauważona i pożądana. Pochodził z bardzo bogatej i szanowanej rodziny w naszym miasteczku, a dziewczyny chciały być z nim, a chłopcy chcieli być jak on. Mało wiedziałam, że przygotowywał się dla mojej siostry.

Jak mówi słynne powiedzenie, „Adamsowie nie mogą przegrać na obu frontach” i w moim przypadku nie przegrali. Ja straciłam, ale Tatiana go zdobyła i dziś stanie się jego żoną.

Płakałam przez pierwszy tydzień po rozstaniu. Od tamtej pory pocieszałam się, przypominając sobie, że to lepsze niż poślubienie kogoś, kto przez cały czas udawał miłość.

Diya, moja najlepsza przyjaciółka, powiedziała mi, żebym pokazała mojej rodzinie środkowy palec za to, że naciskali, żebym była druhną na ślubie mojej siostry. W pewnym stopniu chciałam to zrobić, zbuntować się i sprawić, by ich dzień był tak katastrofalny, jak powinien być, ale nie byłam mściwą osobą. Nigdy się za taką nie uważałam i nie chciałam się taką stać przez nich.

Lionel był jedynym, który był po mojej stronie, ale ponieważ nie brali pod uwagę jego opinii w rodzinie, nie mógł nic zrobić.

W takich chwilach życzyłam sobie, żeby mój ojciec nadal był z nami. Miałby moje plecy, ale niestety, zginął siedem lat temu w wypadku samochodowym, jadąc na moje zawody pływackie w szkole średniej.

Rozległ się dźwięk melodyjnych trąb sygnalizujących obecność panny młodej i wszyscy zgromadzeni w kaplicy wstali.

Z promiennym uśmiechem na twarzy, Tatiana ruszyła w stronę ołtarza, gdzie Owens Pierce stał w czarnym smokingu, czekając na nią z czarującym uśmiechem na twarzy. Odwróciłam wzrok od ołtarza i gdy moje oczy wędrowały, spotkały się z Lionelem, który stał z mieszanymi uczuciami na swojej okrągłej opalonej twarzy. Jego oczy spotkały się z moimi i wypełniły się litością, co sprawiło, że byłam jeszcze bardziej wściekła, a mój grymas się pogłębił.

Moje knykcie zbielały z braku przepływu krwi z powodu tego, jak mocno zacisnęłam pięści. W końcu dotarliśmy do ołtarza po tym, co wydawało się wiecznością, a zgromadzeni usiedli.

„Zebraliśmy się tutaj, aby być świadkami połączenia tych dwojga cudownych ludzi w świętym małżeństwie oraz połączenia rodzin Watson i Adams,” zaczął ksiądz.

Prychnęłam na jego słowa, a Tatiana rzuciła mi gniewne spojrzenie, ale jej wzrok nie mógł się równać z tym, który matka posłała mi z lewej strony kaplicy, gdzie siedziała. Zignorowałam je, a ksiądz kontynuował, jakby nikt mu nie przeszkodził. Przeczytał fragment z Biblii, a potem odczytał przysięgi.

  Uśmiechając się jak idiota, Owen powiedział "tak", a Tatiana zrobiła to samo z radosnym wyrazem twarzy.

  „Czy jest ktoś, kto ma powód, dla którego ci dwoje nie powinni zostać połączeni w świętym małżeństwie?”

  Kaplica zamilkła na kilka sekund, a ja wróciłam myślami do tego, co zasugerowała Diya, pokazując mamie, siostrze i Owenowi środkowy palec. To zrujnowałoby ten idealny ślub. Uczyniłoby mnie również czarnym charakterem, wrogiem dobrych rzeczy i najgorszym członkiem rodziny Adamsów. Jednocześnie, to uczyniłoby mnie tak szczęśliwą, a Lionel by mnie wspierał.

  Ale nie mogłam tego zrobić. Nie byłam okropną osobą.

  Nikt nie powiedział ani słowa, a związek został przypieczętowany.

  Para przeszła następnie do miejsca przyjęcia, Beverly Hall, jednej z największych sal bankietowych w mieście, gdzie były tańce, śpiewy i jedzenie.

  Trzymałam się w rozsądnej odległości, obserwując nowożeńców, jak śmieją się i uśmiechają do siebie z miłością. Przewróciło mi się w żołądku z obrzydzenia i odwróciłam wzrok.

  „Nie bądź wrogiem dobrych rzeczy,” powiedziała Betty swoim słynnym tekstem, stając obok mnie z kieliszkiem czerwonego wina w ręce. „Twoja siostra jest szczęśliwa. To jest ważne.”

  Na szczęście, szczęście Tatiany było również szczęściem Betty. A dziś była ubrana na zabój w swojej brzoskwiniowej sukni z cekinami i wyglądała jak matka dnia.

  Nawet na nią nie spojrzałam. W tym momencie nie byłam gotowa na konfrontację z nią i nie mogłam znieść jej widoku.

  „A co z moim szczęściem?” powiedziałam przez zaciśnięte zęby.

  Prychnęła, „Nie bądź śmieszna.” Wzięła łyk wina i odeszła.

  Sięgnęłam po kieliszek wina z tacy kelnerki przechodzącej obok i opróżniłam go jednym haustem. Odstawiłam kieliszek, wzięłam kolejny i ruszyłam w stronę dźwiękowców, którzy ustawili się po lewej stronie sali, gdzie wszyscy mogli ich widzieć.

  Pokażę Betty, jak wygląda śmieszność.

  Dotarłam do rogu dźwiękowców i poprosiłam o mikrofon, a choć DJ spojrzał na mnie dziwnie, nie dałam mu innego wyjścia niż zrobić to, co powiedziałam. Ściszył muzykę, która grała, a ja zaczęłam mówić.

  „Witam wszystkich, miło widzieć te piękne twarze.” Oczy wszystkich zwróciły się ku mnie, a choć czułam się zdenerwowana, kontynuowałam. „Kiedy ksiądz zapytał, kto ma powód, dla którego nowa para nie powinna zostać połączona w kaplicy, zdałam sobie sprawę, że nie miałam powodu, więc milczałam wtedy. Mam jednak kilka rzeczy do powiedzenia i muszą być usłyszane.”

  • Zera! - zawołała Tatiana, jej ton ostrzegał mnie, żebym nie robiła tego, co zamierzałam, ale ostatnio sprawdzałam, że to ja byłam starsza z nas dwóch.

Zignorowałam ją śmiało i odwróciłam się do gościa, który na mnie patrzył. Zobaczyłam, że policzki Betty płonęły z wściekłości i nie mogłam być bardziej zadowolona. - Dzisiaj moja siostra została żoną tego faceta, który miesiąc temu był w moim łóżku, mówiąc mi, jak bardzo mnie kocha. Okazało się, że nie kochał mnie, jak myślałam przez ostatnie trzy lata. Po prostu czekał, aż moja siostra stanie się pełnoletnia. - Tłum wydał z siebie westchnienie, a ja mentalnie poklepałam się po plecach.

Spalę ten pieprzony statek na dno.

  • Miesiąc temu wyjawili mi o swoim związku, a trzy tygodnie temu ogłosili swoje wesele. Powiedziałabym, że to za wcześnie, ale znają się od trzech lat, a to wystarczająco długo. Nie jestem na nich zła. Jak mogłabym być? Są zakochani. Przynajmniej tak mi powiedzieli. Moja matka pobłogosławiła ich i zażądała, żebym dzisiaj była druhną Tatiany, mimo że wiedziała, że spotykałam się z Owenem przez ostatnie trzy lata. Poprosiła mnie, żebym była szczęśliwa z powodu mojej siostry. Cieszę się z jej powodu, ale myślałam, że rodzina ma cię wspierać, a nie kopać, gdy leżysz.

Betty próbowała ruszyć w moją stronę, ale Lionel ją powstrzymał.

  • Zanim zaczniesz się zastanawiać, czy byłam adoptowana, to nie byłam. Siedem lat temu straciłam ojca i moja matka obwiniała mnie o to od tamtej pory. - Mój wzrok zamglił się, gdy mówiłam, a mój głos trochę się załamał. - Chciałabym, żeby mój ojciec też tu był, bo gdyby był, nigdy by mi tego nie zrobił. - Łza spłynęła po mojej twarzy i szybko ją starłam, mrugając, by powstrzymać resztę. Musiałam dokończyć, co zaczęłam.

  • Przez ostatnie trzy tygodnie zastanawiałam się, co tak naprawdę widziałam w Owena. Miał najbardziej irytujący głos, jaki kiedykolwiek słyszałam, i chrapał zbyt głośno, jak na mój gust. Żuł też z otwartymi ustami i miał najbardziej nieznośny poranny oddech. Wszystko to przeoczyłam, bo wierzyłam, że jest tego wart, ale teraz zdaję sobie sprawę, że byłam tak desperacko pragnąca być zauważona, że akceptowałam to, co mi się trafiło, jako najlepsze, mimo że takie nie było.

  • To nigdy nie było prawdziwe - odwróciłam się do Tatiany, której twarz była teraz prawie tak czerwona jak Betty, i nie mogłam powiedzieć, czy to z gniewu, czy ze wstydu. - Możesz go mieć, siostro. Nic nie straciłam i cieszę się z twojego szczęścia. - Oddałam mikrofon DJ-owi i wyszłam z cichej teraz sali. Nie oglądałam się za siebie, aż wyszłam z sali.

Wzięłam głęboki oddech, a moje oczy zamrugały, czując się żywa po raz pierwszy od siedmiu lat.

  • Co ty, do diabła, myślałaś, że tam zrobiłaś?! - wrzasnęła na mnie Betty, jej oczy płonęły i rzucały we mnie sztylety.

Odwróciłam się do niej, nie mając w oczach ani krzty żalu czy przeprosin, - Zrobiłam to, co powinnam była zrobić dawno temu. Ciesz się resztą życia z jedyną córką, jaką teraz masz. - powiedziałam i odeszłam od niej z podniesioną głową.

Następny Rozdział