Rozdział 17

Chwyciłam w ręce zlecenie, złapałam torbę i zamknęłam samochód, zanim ruszyłam w stronę mojego biura.

— Prawie się spóźniasz — usłyszałam zza pleców znajomy głos Daniela i jęknęłam cicho, nie mając ochoty tego ranka wdawać się z nim w długie rozmowy o tym, jak i dlaczego prawie się spóźniłam.

— D...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie