Rozdział 50

Dojechaliśmy do domu, a Aaron wziął w ramiona nadal śpiącego Ziona i położył jego małą główkę na swoim ramieniu. Oboje podeszliśmy do domu. Chłopczyk musiał poczuć zmianę, bo obudził się, a jego zmęczone oczy zatrzymały się na mnie.

  "Mamusiu."

  "Tak, skarbie."

  "Jesteśmy już w domu?"

  Kiwnęłam ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie