Rozdział 62

Weszliśmy do salonu, a tam stał Aaron, już ubrany w swoje szare dżinsy i białe polo, które świetnie przylegało do jego ciała i pozostawiało miejsce na wyobraźnię. Moje serce zabiło mocniej na jego widok, a dreszcze przeszyły mnie na południe, gdy uśmiechnął się do mnie zalotnie, zanim odwrócił wzrok...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie