Rozdział 51 51

Dzieje się to powoli, tak jak my powoli do siebie przylgamy. Opieram czoło o jego ramię. Potem policzek. Słyszę równy, miarowy bęben jego serca i dopasowuję oddech do spokojnego unoszenia się i opadania jego klatki piersiowej.

W końcu leżę przytulona do jego ciała, bardziej rozluźniona, niż pamięta...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie