Whiskey Poison - Romans mafijny

Whiskey Poison - Romans mafijny

nicolefox859 · Zakończone · 199.2k słów

845
Gorące
3.5k
Wyświetlenia
138
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Nieznajomy, który uratował mi życie, oficjalnie został moim nowym szefem.
A teraz utknęłam z nim w jednym domu i jego DZIECKIEM...
Dopóki nie znajdę sposobu, żeby wydostać stąd nas oboje.

Jest prezesem.
Donem Bratwy.
Moim nowym szefem...
A teraz także moim więziennym strażnikiem.

Timofey Viktorov nie ma żadnych skrupułów, by szantażem zmusić mnie do swojego układu.
Mieszkaj w mojej rezydencji...
Opiekuj się moim dzieckiem...
„Nie” nie wchodzi w grę.

Jest tylko jeden sposób, żeby wyrwać się z tego koszmaru:
Odkryć sekrety, które ukrywa, i zaszantażować go w odwecie.

Ale im dłużej jestem w jego domu, tym trudniej się robi.
On się zbliża.
Lód robi się coraz cieńszy.

Prędzej czy później pęknie.

Rozdział 1

PIPER

Grom przetacza się przez ziemię pod moimi zmęczonymi stopami w chwili, gdy wychodzę z pracy. Gdybym nie miała już dość słuchania własnego głosu, roześmiałabym się. Albo wybuchnęła maniakalnym chichotem. Cokolwiek wyraźniej pokazałoby, że tracę resztki rozumu.

Świat zdaje się zgadzać — w ponurej, filmowej scenerii — że dzisiejszy dzień jest do dupy. Błyskawica? Stukanie kropli deszczu przechodzące w równą ulewę? Jasne, czemu nie? Tym lepiej, żeby zmyć ostatnie resztki dzisiejszych nadziei i marzeń.

Wychylam się spod wytartego daszku i zerkam w górę na ciemne niebo. Nie jestem pewna, czego się spodziewam. Może zegara odliczającego w chmurach. Jakiegoś znaku, kiedy deszcz się skończy i będę mogła wrócić do swojego nędznego życia.

Oczywiście nie ma nic.

Gęste chmury zasłaniają niknący księżyc, a latarnia przed biurem miejskiego Child Protective Services w centrum wciąż jest przepalona, więc panuje tu upiorna ciemność. Zgłosiłam to miastu cztery miesiące temu, ale osoba odpowiedzialna za wymianę lamp pewnie jest tak samo przepracowana jak ja.

Tak czy inaczej, to wszystko oznacza, że na zewnątrz jest ciemno, ciemno.

— Jak w mojej duszy — rzucam cicho do siebie.

Najwyraźniej mój tydzień z piekła rodem nie ukradł mi wszystkich wspaniałych cech. Moje autoironiczne poczucie humoru ma się doskonale.

Tyle że opiekun, z którym dziś miałam do czynienia, nie uznałby tego żartu za szczególnie zabawny. Właściwie pewnie nazwałby go trafnym.

Ciemna dusza? Raczej zimna suka.

Na tym polega praca w CPS: jesteś twarzą, którą ludzie kojarzą z tym, że ktoś wyrywa im dziecko z ramion.

Nie ma znaczenia, że twarz tego dziecka jest brudna, wychudzona i pokryta niewyjaśnionymi siniakami.

Nie ma znaczenia, że ramiona tego rodzica są najeżone śladami po brudnych igłach.

I tak myślą, że to ty jesteś czarnym charakterem.

Albo, cytując wczorajszy perełkowy tekst biologicznego rodzica, „wściekłą suką z gównem zamiast serca i pułapką na niedźwiedzie zamiast cipki”. Jak na takie rzeczy, to było całkiem niezłe. Dałam temu dziesięć na dziesięć za kreatywność i wrzuciłam na firmowy wątek mailowy „Najlepsze obelgi”.

„Powinnaś dopisać to do profilu randkowego” — odpisał mój szef, James, z emoji płacząco-śmiejącym się.

Jaki profil randkowy? chciałam odpisać. Ale w pewnym momencie autoironia przestaje być zabawna… albo w ogóle przestaje być żartem.

Usunęłam aplikacje randkowe miesiące temu, zaledwie kilka tygodni po tym, jak je pobrałam po rozstaniu. Dlatego stoję teraz w progu pracy i próbuję zebrać w sobie odwagę, żeby wrócić do domu na rowerze w ciemności. W czasie burzy.

Bo nie ma do kogo zadzwonić.

Nie mam już chłopaka, który czekałby na mnie w domu, Noelle dziś pracuje, a samochód Ashley jest najbardziej kompaktowy z kompaktów. W zeszłym roku, kiedy wyszła z odwyku, dopadł ją szał „ratowania świata” i kupiła przez internet używanego Smarta. Nawet gdyby była dostępna, wolałabym wracać w deszczu niż wciskać się do tej pułapki na śmierć.

Kiedy zaczyna się klaustrofobia, trzyma mnie godzinami.

— Dobra, Pipe — mówię do siebie, podskakując lekko z nogi na nogę, żeby się nakręcić. — Jedziemy. Dotocz się do domu, a będziesz mogła wziąć prysznic, włożyć piżamę i zjeść tę mrożoną pizzę z nadziewanym brzegiem z zamrażarki.

I umrzeć w samotności.

Jęczę na własny natrętny żarcik i rozluźniam ramiona. – To tylko dziesięć minut jazdy. Potem ten dzień się skończy i będziesz mogła odpocząć. Gotowa, do startu…

Żeby oszukać własny mózg, pomijam „start” i wyskakuję prosto w deszcz.

Cieszę się, że nie zawracałam sobie głowy czapką ani tą uroczą, ale kompletnie bezużyteczną kurtką przeciwdeszczową, którą trzymam w dolnej szufladzie biurka na takie okazje. Bo to jest ulewa. Taka, która przemoczy cię na wskroś w chwili, gdy tylko w nią wejdziesz.

Przed tym nie ma żadnej ochrony.

Biegnę, patrząc w dół na ziemię, żeby nie potknąć się o nierówny chodnik ani nie poślizgnąć w wielkiej kałuży. Zresztą rozglądanie się nie ma sensu – w takim potopie nikt nie wychodzi. Nawet gdyby, i tak bym ich nie zobaczyła. Za każdym razem, kiedy podnoszę głowę, deszcz rozmazuje to, co z mojego pola widzenia nie zdążyła jeszcze ukraść ciemność.

Skręcam za róg w zaułek obok naszego budynku. W połowie wysokości ceglanej elewacji wisi brudnawa, pomarańczowa lampka ochronna, ale nie tyle daje światło, co potężne wrażenie, że właśnie weszłam w sam środek apokalipsy.

Klękam w pomarańczowej kałuży, żeby odpiąć rower.

– Gdybym wiedziała, że będzie padać, wniosłabym cię po schodach – mówię.

Jeśli maniakalny śmiech nie jest już wystarczającą wskazówką, że tracę rozum, to gadanie do roweru na pewno nią jest. Po omacku szukam łańcucha od zapięcia w ciemności. Palce ślizgają mi się od wody, a kiedy ześlizgują się i przypadkiem wyginam paznokieć do samego końca, mam ochotę zwinąć się w kłębek i rozpłakać tu i teraz.

Prysznic. Piżama. Pizza.

Powtarzam swoje wieczorne plany jak mantrę, aż w końcu udaje mi się wyszarpnąć zamek, owinąć zapięcie wokół podstawy ociekającego mokrego siodełka i odciągnąć rower od stojaka.

A potem świat przechyla się na bok.

Poprawka: ktoś przechyla mój świat na bok.

Przez sekundę dłonie zaciskające się na moim gardle zlewają się z dudniącym deszczem. Mój mózg ma za dużo bodźców do ogarnięcia, więc kiedy ktoś szarpie mnie w lewo i bezceremonialnie rzuca w brudny strumień śmieci i ścieków płynący wzdłuż zaułka, jestem zdezorientowana.

– Co do…

– Ty pierdolona suko – syczy głęboki głos.

To na pewno nie był wiatr. Ani deszcz.

Panika smaga mnie jak bat. Ktoś zaciska pięść na mokrym materiale mojej koszuli i stawia mnie na nogi, jakbym była workiem kartofli. Zerkam przez ramię, ale deszcz leje mi się po twarzy, a mężczyzna stoi pod światło pomarańczowej lampy ochronnej.

Tyle z ochrony – gówno widzę.

Próbuję krzyknąć, ale mężczyzna z impetem przyciska mnie do ceglanej ściany. Powietrze uchodzi mi z płuc z głośnym świstem.

– Już nie taka twarda, co? – przygniata mnie do muru, podchodząc tak blisko, że zasłania część deszczu.

I po raz pierwszy widzę wyraźnie mojego napastnika.

– Znam cię – charczę. – Ja… ja…

– Ja… ja… – przedrzeźnia mnie, a jego głos nienaturalnie piskliwieje. Potem wybucha głębokim, gorzkim śmiechem, w którym nie ma ani krzty wesołości. – Zabrałaś mi dziecko.

Ostatnie kilka dni to była jedna wielka plama: spotkania, wizyty domowe i wypełnianie raportów. Twarzy, które zapadają w pamięć, jest niewiele. Kobieta, która wypluła słowo „coochie” bez cienia humoru, zdecydowanie się wyróżnia.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

759.2k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

332.1k Wyświetlenia · Zakończone · Tintedverry
W Ravencrest High wszyscy znają jedną zasadę: trzymać się z daleka od Rydera Aldricha Steinmanna. To najbardziej budzący strach zły chłopak w całej szkole — chłodny, nieobliczalny i całkowicie nietykalny. Kiedy więc zjadliwa plotka grozi zniszczeniem reputacji Raisy Tyli Petrovej, cicha prymuska robi coś niewyobrażalnego — prosi go, żeby udawał jej chłopaka.

To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.

Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

840.5k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Alpha Leo i Serce Ognia

Alpha Leo i Serce Ognia

13.3k Wyświetlenia · Zakończone · Moonlight Muse
"Biegnij, mała wilczyco, jak najdalej, bo jeśli cię kiedykolwiek złapię, twoje najgorsze koszmary staną się rzeczywistością." Szepnął niebezpiecznie, jego uchwyt na mnie był boleśnie mocny.
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."


Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

64.6k Wyświetlenia · Zakończone · chalista saqila
„Potrzebuję męża w trzy dni, albo stracę wszystko”.

Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,

Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.

Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.

Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.

Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Omegi z Haven

Omegi z Haven

16.3k Wyświetlenia · Zakończone · G O A
Centrum Haven dla Omeg. Miejsce, gdzie Omegi mogą być chronione, aż osiągną pełną dojrzałość i znajdą idealną watahę.

Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...

To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.

Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.

Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.

Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.

(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Zemsta Opuszczonej Luny

Zemsta Opuszczonej Luny

328.2k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
– Jakie to troskliwe.

– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.

– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.

– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…

Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.

Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.

Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.

Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

150.4k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.
Zawsze wokół Czterech

Zawsze wokół Czterech

15.7k Wyświetlenia · Zakończone · Zoe
W dniu, kiedy moje srebrne oczy po raz pierwszy zdradziły ukryte Lunari pochodzenie, byłam tylko kobietą próbującą uciec przed ciężarem boskiego dziedzictwa, którego nigdy nie pragnęłam.

Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.

Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.

Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.

Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.

To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.

Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.

(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

316.8k Wyświetlenia · Zakończone · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.2m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...