Rozdział 66 66

Machnięciem znudzonej dłoni przez ramię daje mi znak. — Dobra. Przynieś jedzenie. Tylko przestań marnować mój czas.

Wpatruję się w talerz i rozważam, czy mu się nie sprzeciwić. Byłoby przyjemnie postawić mu się.

A potem, oczywiście, pokazałby mi, że nie mam żadnej siły, by mu się oprzeć, i poczuła...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie