Rozdział 71 71

—On, kurwa, cię naznaczył — warczy Timofey.

Przytakuję, dygocząc. — I mu na to pozwoliłam. Wybiegłam i zrobiłam to, bo myślałam, że pomoże. Myślałam, że jeśli po prostu zrobię, co kazał, wszystko wróci do tego, jak było. Ale nie wróciło.

— Nie byłby zadowolony, dopóki byś nie umarła.

— Nie. Nie, ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie