Rozdział 96 96

– Puk, puk. – Mężczyzna w białym kitlu wchodzi do sali swobodnym krokiem, z lekkim uśmiechem na twarzy. – Państwo są rodzicami tego małego czempiona, jak mniemam?

Mówi „mały czempion” tak, jak ludzie mówią „kolego” albo „stary druhu”. Wypełniacz, kiedy nie pamięta się czyjegoś imienia.

– Jak poszł...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie