Rozdział 105 Dni zwyczajne

Sery nie ma już rano.

Dowiaduję się o tym przy śniadaniu. Cassian wspomina o tym mimochodem, w połowie smarowania kromki masłem, jakby zdawał relację z pogody. Jej matka przyjechała po nią o świcie. Pod północną bramę podjechał samochód. Sera wyszła z jedną małą walizką i ani razu się nie obejrzała...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie