Rozdział 120 Znak

Rhydan znieruchomiał nade mną.

Nie unosi z siebie ciężaru. Nie cofa się. Po prostu trzyma mój nadgarstek w dłoni i wpatruje się w mały ślad na jego spodniej stronie, a ja też na niego patrzę, i przez długą chwilę żadne z nas się nie odzywa.

– Vey.

– Nie wiem, Rhydan.

– Rano tego nie było.

– Ską...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie