Rozdział 118 - Więź, która płonie

Caius POV

Noc rozciągała się długo i ostro, gwiazdy przebijały czarne niebo jak tysiąc czuwających oczu. Caius nie spał, nawet nie usiadł. Czuł się jak napięta cięciwa łuku, gotowa do pęknięcia.

Stał na skraju obozu, cichy jak drzewa, wzrok utkwiony w ciemnym horyzoncie. Gdzieś za tymi szczytami, ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie