Rozdział 121

Isla

Dłoń Aerona odnajduje moją.

Tym razem nie jest ciemno. Nad naszymi głowami tańczy na niebie przepiękne, niemal nierealne światło. Błękity mieszają się z zielenią i żółcią na tle atramentowej, nocnej czerni.

– O rany… – wypuszczam powietrze. – Zawsze tak tu jest?

– Nie – odpowiada ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie