Rozdział 140

Aeron

Księżyc wisi nad wyspą jak nabrzmiała srebrna moneta, kiedy konwój Morvahna wreszcie wspina się na grań: sześć czarnych, lakierowanych karet ciągniętych przez konie o nocnych ślepiach, którym z pyska bucha zielona para druidzkich zaklęć. Wyglądają jak kondukt pogrzebowy, który spóźnił się...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie