Rozdział 101 - Dwie połówki

Motel był cichy.

Zbyt cichy.

Stary, neonowy znak na zewnątrz migał przez żaluzje w powolnych, zmęczonych pulsach—VAC NCY… VAC NCY…—jakby nie mógł się zdecydować, czy chce dalej działać. Niski szum klimatyzacji wypełniał ciszę, miękki i stały, a wszyscy inni w pokoju dawno już zapadli w niespokojny ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie