Rozdział 11 - Zapomniane urodziny

Nie wróciłam do domu zeszłej nocy.

Zamiast tego, skulona przy jeziorze, głęboko w lesie, gdzie światło księżyca migotało na nieruchomej tafli wody. Wilgotna ziemia chłodziła moje plecy, powietrze było ostre od zapachu sosny i rosy. Każdy szelest drzew nad głową wydawał się bezpieczniejszy niż dźwię...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie