Rozdział 110 - Koszt

Noc była miękka i ciężka, srebrne światło księżyca rozlewało się po rozległym dziedzińcu, gdy szłam między moimi trzema Alfami.

Toren po mojej lewej — stabilny, niewzruszony, jego obecność była murem cichej siły.

Tyson po mojej prawej — jego dłoń krótko dotknęła mojej, uziemiając mnie.

A Talon tylko...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie