Rozdział 128 - Zasady

Gdy dom stada pojawił się na horyzoncie, burza ustąpiła miejsca ciężkiej, księżycowej ciszy. Światła wylewające się z okien wyglądały niemal zbyt ciepło—zbyt spokojnie—jak na noc, którą właśnie przeżyliśmy.

Ale spokój nie trwał długo.

Douglas i jego wilki czekali na nas.

Stali na skraju podjazdu,...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie