Rozdział 131 - Łańcuchy

Wbiegliśmy na drzwi z impetem. Powietrze na zewnątrz było zimne i ostre, podwórze śliskie od deszczu z poprzedniej nocy. Pochodnie wzdłuż drogi rzucały dzikie światło na wszystko - strażników, błoto i błysk łańcuchów.

Douglas był w centrum tego wszystkiego.

Skrępowany. Klęczący. Ciężkie żelazne łań...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie