Rozdział 164 - Humor medyczny

Głos Torena rozbrzmiał w centralnym pomieszczeniu niczym grzmot.

„Dobra — sprawdzamy obecność. Wojownicy, tropiciele, wilczyce, szczenięta — odzywajcie się.”

Jeden po drugim, głosy odbijały się echem.

Jestem.

Jestem.

Jestem.

Moi towarzysze stali obok mnie, milczący, ale spięci, każdy z nich sł...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie