Rozdział 185 - Trójka jest tutaj

Fala bólu przeszyła mnie—ostry, palący, rozdzierający.

Krzyknęłam.

Talon trzymał mnie pionowo.

Toren trzymał moją twarz, szepcząc uspokajające słowa.

Tyson ściskał moją rękę, płacząc prawdziwymi łzami.

„O cholera,” wyszeptał. „Będziemy mieć dzieci. My—MY BĘDZIEMY MIEĆ DZIECI.”

„Zmartwimy się tym...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie